Odnośniki
- Index
- King, e-book, Stephen King, Stephen King (ENG)
- King, e-book, Stephen King, Stephen King (ENG), The Darktower (Collection)
- King Stephen- Regulatorzy, Book, King Stiwen
- King Stephen - Człowiek, Book, King Stiwen
- King Stephen - Jaunting, Book, King Stiwen
- King Stephen - Bunt, Book, King Stiwen
- King Stephen - Diament, Book, King Stiwen
- King Stephen - Czarny Lud, Book, King Stiwen
- King Stephen- Strefa smierci, Book, King Stiwen
- King Stephen- Siostrzyczki z Elurii, Book, King Stiwen
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- anetpfajfer.opx.pl
Kearney Paul - Boże Monarchie Tom 2 - Królowie Heretycy, E-book, Fantasy
[ Pobierz całość w formacie PDF ]Paul Kearney
Królowie heretycy
The Heretic Kings
Księga II cyklu Boże
Monarchie
Przełożył
: Wojciech
Szypuła
Wydanie oryginalne: 1996
Wydanie polskie: 2004
Moim braciom
Seanowi i Jamesowi Kearneyom
Dziękuję Johnowi McLaughlinowi, Richardowi Evansowi
i Jo
Fletcher za cierpliwość i ciężką pracę
Oto stulecie żołnierza
Fulvio Testi, 1641
PROLOG
Lu
dzie zawsze podążają na zachód. Może ma to coś wspólnego z
ruchem słońca? Słońce ich przyciąga, tak jak blask świecy przyciąga ćmę.
Minęło wiele długich lat, a ja wciąż trwam: ostatni z założycieli. Ciało
odmawia mi posłuszeństwa, jakby już do mnie nie należało. Świat
postarzał się o cztery stulecia, których upływ w mojej krainie był prawie
niezauważalny. Ludzie się zmieniają i myślą, że świat zmienia się wraz z
nimi. To nieprawda. Świat ledwie ich toleruje, kontynuując swe tajemne
obroty.
Teraz jednak w powietrzu daje się wyczuć nową nutę, niby zimowy
szept w tej krainie, która nie zna pór roku. Nadchodzą zmiany.
*
Wiedzieliśmy, że kiedyś nastanie ten dzień: przybyli złoto
-
szkarłatnym
szlakiem tonącego słońca, na żaglowcach wlokących girlandy wodorostów,
uczepione przeżartych przez robactwo kadłubów.
Obserwowaliśmy ich z dżungli: ludzi w pancerzach pokrytych nalotem
morskiej soli, z opuchniętymi od szkorbutu twarzami, niosących miecze,
piki, a później także cuchnące arkebuzy z syczącym na wietrze
wolnopalnym lontem; wychudłych przybyszów z Hebrionu, Astaracu,
Gabrionu; morskich wędrowców ze Starego Świata; zaślepionych
chciwością rozbójników.
Kiedy my tu przybyliśmy, uciekaliśmy przed czymś. Oni przypłynęli, bo
czegoś szukali. Dzięki nam ich żołądki napełniły się strachem, a sakiewki
nabrzmiały od grozy. Zmieniliśmy ich w zwierzynę i odebraliśmy im
wszystko, na co przyszła nam ochota.
Ich statki zgniły na kotwicach, puste i zamieszkane tylko przez duchy.
Nielicznych, bardzo nielicznych, oszczędziliśmy, aby opowiedzieli o nas w
[ Pobierz całość w formacie PDF ]